Taki komentarz nasuwa się na usta, po wnikliwym przeanalizowaniu treści pisma (skan poniżej) przesłanego w nawiązaniu do listu otwartego wystosowanego przeze mnie w dniu 16 lutego 2011 roku.

Czy na tak lakoniczną informację zwrotną potrzeba było aż miesiąca czasu?

Tego typu list (celowo nie nazywam go odpowiedzią) jest jedynie potwierdzeniem faktu, iż zastęp nowo zatrudnionych „doradców i asystentów” w żaden sposób nie przekłada się na szybkie i pełne informowanie mieszkańców na temat bieżącej sytuacji w Gminie. Po „wzmocnieniach kadrowych” (które, jak możemy się tylko domyślać, jeszcze nie zostały zakończone) gołym okiem widać brak fachowej koordynacji osób, które byłyby w stanie przygotować w kilku zwięzłych zdaniach odpowiedź, a w zasadzie zredagować fakty, na podstawie których podjęte zostały decyzje bulwersujące do dziś lokalną opinię społeczną.

Podczas kampanii wyborczej z ust obecnego Włodarza padło dużo deklaracji dotyczących przejrzystości i jawności w podejmowaniu decyzji – przecież to było tak niedawno!

Media w dzisiejszych czasach są doskonałym narzędziem kontroli społecznej, a upublicznienie mego listu miało na celu skuteczne poinformowanie mieszkańców o budzącej mój niepokój bieżącej sytuacji w Wołominie. Dlatego też niezrozumiałym i bezpodstawnym jest dla mnie zarzut, iż informowanie to działanie polityczne.

Przekazana korespondencja, w stylu „wiem, ale nie powiem, bo nie taki tryb” oraz „to sprawa polityczna” odkrywa całą prawdę o naszej nowej władzy. „Król jest nagi”! Mamy tutaj do czynienia z ewidentnym uchylaniem się od odpowiedzi, brakiem przejrzystości działania i chęci szybkiego wyjaśnienia sprawy.

Nadal nie tylko radny Sulich, czy też pozostali radni, ale wszyscy mieszkańcy Wołomina oczekują ogólnie dostępnej, konkretnej odpowiedzi na postawione w dniu 16.02.2011 PYTANIA.

 

Skomentuj

You must be logged in to post a comment.



igor-sulich-pl