Wołomin nadal spowity Mgłą?
Późną jesienią 2010 roku mieszkańcy Wołomina powiedzieli „TAK” dla zmian w mieście. Myślę, że warto podsumować (nawet jeśli jest to ocena subiektywna) dotychczasowe 6 miesięcy urzędowania nowej władzy.
GRUDZIEŃ-STYCZEŃ
Koniec starego roku to wśród większości mieszkańców Wołomina (przynajmniej tej biorącej udział w drugiej turze wyborów na burmistrza) czas euforii – Wołomin doczekał się „potrzebnej” zmiany. Rozpromienieni mieszkańcy wreszcie poprzez ciemne chmury dostrzegli blask nadziei na zmiany, w tym realizację inwestycji, które w niewytłumaczalny dla nich dotychczas sposób nie zostały wykonane wcześniej. Z perspektywy miesięcy z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż pierwszy miesiąc po rozstrzygnięciu wyborów samorządowych to swoista cisza przed burzą niezrozumiałych dla ogółu zmian.
LUTY
Nowa koalicja rządząca zaczęła m.in. od wyrzucenia z projektu budżetu na rok 2011 inwestycji kanalizacyjnych na terenie Kolonii Gródek i ulicy Łukasiewicza, zupełnie nie zauważając problemu podnoszenia się wód gruntowych na terenie praktycznie całej gminy.
Idzie odwilż, ale nadzieje jeszcze nie odpłynęły, nie licząc tych, które mieli pracodawcy w jednych z największych zakładów na terenie Wołomina, mieszczących się przy ulicy Łukasiewicza – tym pozostał jedynie rozpaczliwy apel o audiencję u niewzruszonego Burmistrza, który unika(ł?) przedsiębiorców z Wołomińskiego Klubu Biznesu jak ognia.
W spowitym powyborczą niepewnością mieście, w firmach należących do miasta (m.in. Miejski Zakład Oczyszczania oraz Zakład Energetyki Cieplnej) szykowane jest przedpole do desantu „Pisowskich Orłów” (za: Gazeta Wyborcza „Ciepłe posady pisowskich orłów w mieście pod Warszawą” Dominika Olszewska, Jan Fusiecki, 17.03.2011). Na początek „zneutralizowany” zostaje dyrektor MZO, który w iście ekspresowym tempie poproszony zostaje o zabranie śniadania i innych rzeczy ze swojego biurka – taki specyficzny sposób podziękowania za długoletnią pracę i zdobycie dla wołomińskiego MZO prestiżowego wyróżnienia 1 z 10 firm komunalnych, które włożyły największy wkład w budowę systemu gospodarki odpadami w Polsce. W tych samych dniach nowego wiceprezesa „z przydziału” dostaje ZEC. Były wojewoda będzie odpowiadał w ciepłowni za produkcję elektryczności – projekt, który zrealizowany zostanie w przyszłości…
Zupełnie nietrafioną jest kolejna inicjatywa władz Wołomina. Tym razem w porozumieniu z burmistrzami gmin leżących na trasie kolejowej Warszawa – Zagościniec zaczęto rozważać rezygnację z dofinansowania Zintegrowanego Transportu Miejskiego. Wtedy to stanowcze „NIE” dla pomysłu w ciągu zaledwie 24 godzin powiedziało ponad 1000 osób, użytkowników portalu społecznościowego Facebook (wydarzenie „NIE dla zniesienia wspólnego biletu na trasie Zagościniec-Warszawa”, w ostatnich dniach liczba ta przekroczyła 2000, są to głównie korzystający z tego udogodnienia).
MARZEC-MAJ
Po marcowej sesji Rady Miejskiej było o krok od żółtej kartki dla burmistrza Madziara za faul na boisku Ośrodka Sportu i Rekreacji Huragan w Wołominie, kiedy to w dotychczas precyzyjnie nie wyjaśnionych okolicznościach sugerowano radnym, iż przetarg na budowę od dawna oczekiwanej nowej murawy boiska zostanie unieważniony.
Wierzę, że sytuacja już wkrótce ulegnie zmianie i nasz IV ligowy klub zyska boisko z prawdziwego zdarzenia. Jestem szczerze przekonany, że to będzie na dzień dzisiejszy znacznie lepsze rozwiązanie niż pozyskiwanie „pierwszoligowych kopaczy” z kancelarii prezydenta, o których wspominał burmistrz Madziar w jednym z wywiadów na temat zatrudnianych pracowników w Urzędzie Miasta (za tygodnik Wprost „Wołomin we mgle” Michał Krzymowski, 2011-05-07). Chyba, że pieniądze przeznaczone na boisko wolą radnych koalicji rządzącej (PiS i Wspólnota Samorządowa) mimo wszystko zostaną przesunięte na pensję przyjętych w ostatnich miesiącach „wysokokwalifikowanych” urzędników.
Z moich mocno przybliżonych szacunków wynika, że na obecnie przyjętych lub planowanych do przyjęcia 10-20 nowych doradców i pracowników-specjalistów już wkrótce będzie trzeba dołożyć z miejskiej kasy przynajmniej milion złotych na rok. W końcu ci „pierwszoligowcy” nie zadowolą się byle jakimi gażami – chociaż naprawdę chciałbym się tutaj mylić…
Po pół roku sprawowania rządów przez nową władzę uważam, że nie jest jeszcze za późno, by w końcu Wołomin wyszedł z marazmu, szarej mgły, czas skończyć dzielić stołki, a zacząć działać. Ogromny mandat zaufania nie będzie trwał wiecznie. Podobnie jak nie można wiecznie obwiniać, poprzednio rządzących za popełnione błędy. W tym miejscu przemilczę fakt, iż to obecny burmistrz i jego ugrupowanie stanowiły trzon koalicji rządzącej miastem w poprzedniej kadencji.
PERSPEKTYWY NAJBLIŻSZE MIESIĄCE
Przed nami zbliża się nieuchronnie czas podejmowania decyzji wywołujących od dawna burzliwe dyskusje. Nie rozumiem, dlaczego burmistrz Madziar tak długo zwleka z niezwykle istotnymi decyzjami, jak:
- ewentualne zmiany w projekcie studium – kluczowego dokumentu dla dalszego rozwoju Wołomina (myślę, że ta sprawa, ze względu na obawy związane z utrata elektoratu, zostanie rozwiązana nie wcześniej niż po jesiennych wyborach parlamentarnych. Do tego czasu straty miasta związane z brakiem decyzji śmiało można szacować w setkach tysięcy złotych, a może nawet milionów w skali roku);
- rozwiązanie problemu przyszłości terenów po dawnym basenie;
- przedłużenie umowy na tzw. Wspólny Bilet, nie na kolejne pół roku, ale „na stałe”.
ROZWIAĆ WĄTPLIWOŚCI I CIEMNE CHMURY
Wierzę, że w sprawach ważnych dla miasta, w szczególności tych wymienionych powyżej, możemy mieć wspólne zdanie, które będzie kompromisem wypracowanym na podstawie dialogu wszystkich zainteresowanych, porozumieniem, na którym skorzystają przede wszystkim mieszkańcy, a nie wąska grupa instytucji czy osób.
Nadal jest szansa i nadzieja, że Wołomin nie pozostanie na najbliższe lata jedynie miastem spowitym Mgłą.
Igor Sulich, radny Rady Miejskiej w Wołominie, szef koła PO RP w Wołominie.

